waga- 43
wzrost- 156
BMI-17,7
..- chciałabym w końcu napisać pełną optymizmu notkę,
ale chociaż tu moge byc sobą,bez udawania,bez krzywego uśmiechu,
bo innego już nawet nie jestem w stanie wykrzesać.
ciągle wmawiam sobie,że po maturach to minie,że znów odnajdę
w sobie choć trochę uśmiechu,szcześcia,czułości.znów słońcę będzie
przyjacielem,a łóżko i sen największym wrogiem.
całą zimę tęskniłam za słońcem,za jego promieniami,a dziś
cały ranek i południę przesiedziała w domu,aby tylko mnie jeden
z tych ciepłych promieni nie dosięgnął...
...- wczoraj odebrałam świadectwo,jestem kobietą ze średnim wykształceniem.
teraz jeszcze tego nie odczuwam,ale podejrzewam,że już za kilka dni,
kiedy budzik nie zadzwoni punkt 6 będę czuła tą pustkę,tą tęsknotę
za moją ostatnią ławką,za ukochanymi paniami z szatni,
nawet za kolesiem od sklepiku,który nie umiał liczyć.
już nikt nie będzie wisiał mi nad głową,pytał o usprawiedliwienia,
krzyczał,wystawiał ocen,dawał dodatnich/ujemnych pkt za zachowanie.
a za kilkanaście dni bedę już totalnie wolna.dorosła,z papierkiem
że zdałam maturę,bo innego scenariusza sobie nie wyobrażam.
....-opijanie zakończenia,hmm...w klubie z całą klasą,nie umiałam sie rozluźnić.
potem w plenerze,wśród kilkuset innych maturzystów z mojego miasta nie umiałam
się rozluźnić,zmyłam się do domu szybciej niż ktokolwiek inny.
przeleżałam w wannie pół godziny rycząc,o co? nie wiem.
najbardziej przerażajace? znów te myśli i prośby,abym następnego dnia się nie obudzila.
to rozczarowanie kiedy rano otwieram oczy i widzę te pomarańczowe sciany,a nie
piekło,gdzie powinnam sie znaleźć po śmierci.

waga-45 kilogramów.wtedy miałam przestać zdaniem mamy.nadal jej wmawiam,
że waże 47.jest mi tak zimno,że szerokie bluzy są moimi
sprzymierzeńcami w ukrywaniu czy schudłam czy nie.
...-po Studniówce jestem zachwycona.miałam kijowe włosy,
ale co z tego? bawiłam się świetnie i...dosiegła mnie
strzała amora ;D R.poznałam już na 18-stce koleżanki,
potem na Sylwestrze też był i na 100-dniówkę przyszedł
z moja koleżanką.uwielbiam z Nim tańczyc,przy Nim nie
schodzi mi usmiech z twarzy,a do tego jest przystojny ;)
i napisał do mnie wczoraj,dziś też.bałam się,że znów narobię sobie
nadzieji,a tu niespodzianka.jednak nadal mam stracha,żaby
do końca otworzyć szufladkę w mojej głowie z napisem
"szczęście".a jeżeli znów dostanę kopa w dupę...?
po za tym czuję sie taka sprana,że nie chcę nikogo
obarczać moja osobą,skoro sama ledwno sobie
ze soba radzę.
...-kolejna niespodzianka-nadal nie widzę,że schudłam.
mama prawi kazania,mruczy pod nosem.
kurwa dajcie mi siłę,abym schudła nie tylko na wadzę,
ale i w swoich oczach !
waga- no niby pokazuję to 45 kilogramów.
ale z wahaniami,więc pewnie około 45,3.
słucham- Counting Crows-Colorblind <3
...- czuję się dziś dużo lepiej,jedyne co mnie jeszcze
męczy to potworny kaszel!wytępie Go,do soboty!
jutro idę poszukać jakiejś sukienki,jestem jeszcze słaba
więc pewnie siódme poty mnie zaleją na tych zakupach
i i tak nic nie kupię :].jeśli tak właśnie będzie,w czwartek
pojadę z mamą do większego miasta.
jutro próba poloneza,z osobami towarzyszącymi,przyjaciółka
po mnie przyjedzie i mnie odwiezie <3, mam nadzieję że mój
partner stanie na wysokości zadania.na sylwestrze okazał się
na prawdę fajnym chłopakiem.bardzo śmiałym...obawiam się,
że po studniówce bedzie oczekiwał czegos więcej.
trudno.będę musiała go zranic.bo nic więcej miedzy Nami
po prostu nie przejdzie.
..- prócz studniówki i choroby:
-apetyt wrócił,ten gnojek znów we mnie jest,
-nadal ograniczam jedzenie do minimum,choć wiem
że nie powinnam.po 100-dniówce znów zacznę coś
racjonalnie kombinować.
-znów rozmawiam z exprzyjaciółką (która...jest też jednocześnie
moją exdziewczyną).taka niespodziewanka :]
-od Wigilii jako tako prowdze rozmowy z ojcem.nie brakowało
mi tego i znów mogłoby wrócić te ciche dni.
-mega opierdalam sie co do biologii,ni chuja nie ruszyłam książek
od kilkunastu dni.ja pierdziele musze w końcu to ogarniać,
bo w maju obudzę się z palcem w nocniku :P
waga- wahanie między 46,a "cudną" 45.
słucham- a raczej nasłuchuję czy brat nie wrócił
z pracy i czy nie muszę szybko kasować historii
i odkładać jego laptopa na miejsce.
bo tak jakby...pożyczyłam go sobie bez pytania;d
...- od kilku dni męczy mnie gorączka.
38,czasem ponad 39.dziś było dużo lepiej,
ale znów powrócił kaszel.głowa mi już od tego pęka!
jednak jest i druga storna tego złego stanu zdrowia...
brak apetytu:) czasami jogurt/serek i kromka na dzień,
przedwczoraj tylko jałbko.jeszcze trochę tak pociągne
i 45 kilo murowane...a to chyba kiedyś był mój cel.
z dniem dzisiejszym apetyt powracał,ale wmawiałam sobie,
że nadal na nic nie mam ochoty.pomarańcza i activia-
musi wystarczyć.i tak już jest za późno żeby jeść.
herbata i sen powinny załatwić sprawę burczenia w brzuchu.
...- za tydzień mam studniówkę,sukienki nie mam nadal,
ani butów,ani fryzjera,nawet nie pofarbowałam włosów.
do soboty powinnam być zdrowa,ale kiedy załatwie wszystko inne?
perspektywa nie pójścia jest kusząca,ale wiem że potem mogę żałować.
jak na razie skupiam się na tym,że sukienka będzie leżeć lepiej
na osobie z 45 kilo na wadzę,niż na takiej z 46...
Głupie,ale kto powiedział,że jestem normalna?;]
waga- 46 kilogramów.kto by pomyślał,że do tego dotrwam.
kto by pomyślał,że będzie mi to tak obojętne.
euforia ulotniła się tak szybko...
słucham- Skinny Love-Bon Iver
...- dziś jadę z J.do większego miasta,aby porozglądać
sie za jakimiś sukienkami na Studniówke.Grr to słowo
na S napawa mie odrazą.Na jedna noc wyda się kasy,
za którą można by bylo przeżyć ze 2 tygodnie.
Idę z kolesiem,którego widziałam dwa razy,a gadaliśmy
raz.Bosko ;] No,ale podobno dobrze tańczy.
...- 22 grudnia zakończenie półrocza.matko,ale szybko
zleciało! Wywalczyłam 3 z matematyki,pierwszy raz
w Liceum mam z majcy cos powyżej -2.
Reszta przedmiotów całkiem znośnie...choc mogło być
lepiej.w tym momencie J.powiedziała by"Od kiedy Ty kurwa
jesteś taka ambitna,takie oceny masz a jeszcze marudzisz!".
Jak przygotowania do świąt?:) Moje opierają sie jedynie na szukaniu
dietetycznych przepisów i przygotowywaniu mamy na to,że nie będę wpierdalać
tego,tamtego i jeszcze siamteg.

waga- 47,może już około 46,8?
kolejne minusowe centymetry
w tali,udach i biuście.
słucham- Bruno Mars-It will rain.
humor- dziś polski z "Przedwiośniem",jutro majca
sinusy,cosinusy i inne pierdolusy...
...- waga spada,wymiary też,a lustro swoje.
dawno już nie widziałam siebie w tak złym świetle.
czemu kurwa nie moge byc normalna?!
cieszyć się wagą,coraz mniej wystającym brzuchem,"nie łączącymi
się udami"?! jeszcze przy 49 widziałam efekty kiedy
oglądałam sie co rano,a teraz to jest jakiś koszmar!
chcę się z niego obudzić...
nie chcę taka być...
ostatnio cały czas krytykuje grubych ludzi,
nie wprost tylko szeptem do siebie lub koleżanek.
nie umiem tego powstrzymać!kiedy ktoś coś je wyrzucam mu
ile co ma kalorii i jak bardzo jest niezdrowe.widzę jak to
zaczyna irytować ludzi...czy to już czas aby zamknąć się w 4-ścianach
ze swoją paranoją?nie chce nikomu nic narzucać...
czasami chciałabym być taka jak reszta...
być tak jak oni,ale być chudą,bardzo chudą...
da sie pogodzić normalność z chudością?czy to ja jestem
jakimś wybrykiem...?
...- od sierpnia nie miałam okresu.a tu na warsztatach
(czwartek i piątek w tamtym tyg) niespodzianka!
tzn.nie wyglądało to na okres,tylko raczej na jakiś
skrzepy wylatujace ze mnie przez jeden dzień...
moze to przemęczenie(14 godzin nauki,bez przerwy!!)...
ale co by nie było pasuję iść do lekarza.obawa tego,że
powie coś o jedzeniu jest olbrzymia,to własnie ona mnie powstrzymuje.
...- mam marudzi ,że mam już obsesje na punkcie ćwiczeń,czasami widzę
strach w jej oczach kiedy nieustatnnie kiedy wchodzi do mojego
pokoju ja ćwiczę...no cóż po prostu wybiera złą porę.
nasza niepisana umowa 46 kilo i koniec z dietą przestaje obowiązywać.
przepraszam mamo,ale nie umiem inaczej.
dieta -dzień ponad 100?nie mam zielonego pojęcia.było kilka wpadek.
waga -47 kilogramów.
słucham -Fondu au noir-Coeur de pirate
humor - "Usypiam klatkę piersiową,narkotyzuję serce.Jesienią tęskni się najpiękniej."
... -za dwa tygodnie próbna matura.polski,matematyka,angielski i biologia(R).
czasami dopada mnie ogromny strach,nie że nie zdam,ale że zdam na zbyt małą
liczbę procent,zawiodę nie tylko siebie, ale i mamę,korepetytorów,podłamię się
i zleje maturę w maju.nie sądziłam,że aż tak będę przeżywac tą 3 klasę.
niech to się już skończy.nie mogę wyrobić.oprócz maturalnych rzeczy dowalają
jeszcze w pizdu innych zadań.boże święty,miejcie listość!;/
... -zamiast brać się za majcę,rysuję.zamiast brać się za historie i niemiecki
bawie się z kotem.nawet nie wiecie ile może dać radości mały,rudy pers.
kiedy nie biega tylko galopuję,a wraz w wiatrem unoszą sie wszędzie kłaczki.
rozkoszne miodowo-zielone oczy patrzą na Ciebie z taką ufnością,a z brzuszka
wydobywa się przyjemne mruczenie.i jak tu się uczyc..; D
